Ruszyli…
Wylęgli na ulice zewsząd…
Opanowali okolice kościołów, supermarketów, centralne miejsca w miastach i na wsiach….
Niemal każdy zostanie przez nich poproszony o datek…
Przed nadgorliwymi nie uratuje Cię już nabyte czerwone serduszko świadczące o tym że już Cię dopadli.
Cel jak to zwykle bywa przy takich akcjach szlachetny, jednak metody odrzucają mnie od tego typu akcji.
Zastępy licealistów/gimnazjalistów na każdym kroku.
Atmosfera powszechnego terroru dobroczynnego.
Dziś nie wypada nie dać na WOŚP. Dziś tylko człowiek bez serca tak postąpi…
No cóż…mi tak wykonana akcja przypomina internetowe łańcuszki tak uwielbiane przez tych którzy w sieci komunikują się głównie przez komunikator gadu-gadu.
Te żywe łańcuszki na ulicach polujące na Bogu ducha winnych ludzi u mnie skutkują podobnie jak te internetowe- jeśli ktoś wytwarza atmosferę że akurat powinienem wesprzeć tą organizację a nie inną i przez cały dzień słyszę tylko o tym to radykalnie zmniejsza mój entuzjazm akurat do tej konkretnej danej akcji.
Nie będę rozstrzygał czy lepiej dać na WOŚP, Caritas, Pajacyka czy też na inna fundację. To już każdy musi rozważyć we własnym sumieniu… tylko na litość Boską…wolontariusze pamiętajcie- nachalność wrogiem wolontariusza numer jeden…i myślę że to zapewni większą zbiórkę funduszy na dany szczytny cel.