Wprawdzie wstępniak na http://wolnosc-slowa-na-blogach.debata.blog.pl/ traktuje o czym innym( o czym jeśli starczy mi weny też napiszę) lecz skoncentruję się na pytaniu, które na platformie onetowej
Czy blogerzy powinni podlegać prawu?
Tak, wiem że onet usilnie stara się odciąć od wizerunku platformy dla KofFaNyCh BloGaSkUuUfF
i między innymi temu miało stworzyć stworzenie debaty (do dziś w wersji beta!) jednak pytanie postawione na dziś w debacie jest w stylu, którego nie powstydziłby się niejeden brukowiec.
Ale skoro zadajemy pytanie to zajmijmy się najpierw analizą pytania. Rozbierzemy je na czynniki pierwsze. Nacjonalistów oraz dzieci prosimy o nieczytanie dalszej treści wpisu, gdyż rozbieranki nie będą z rodzaju tych, które młodzież z wypiekami na twarzy potajemnie czyta…no powiedzmy, że czyta;-)
Bloger- pojęcie to znacznie lepiej ode mnie (oraz wszelką otoczkę związaną z rozpoczęciem blogowania, netykieta blogera i innymi konsekwencjami wejścia w świat blogowania) wytłumaczy fanatyk . Sam ograniczę się do przedstawienia ”oczywistej oczywistości” że pozwolę sobie zacytować klasyka. Blogerem jest każda osoba, która założyła bloga i w miarę regularnie go prowadzi publikując nowe wpisy ( pomijam wartość merytoryczną takich wpisów jak i subiektywizm tego kiedy blogowanie można nazwać regularnym).
Prawo- tutaj nie mamy sprecyzowania o jakie prawo chodzi. Prawo moralne, prawo naturalne, prawo religijne, prawo świeckie . W samej wikipedii o tym haśle i jego gałęziach jest dość obszerny artykuł . Podejrzewam jednak, że w tym akurat konkretnym przypadku, jako że we wstępniaku został przytoczony przykład posła Palikota chodzi o prawo do godności osobistej, zwłaszcza głowy Państwa RP (numerki pomińmy). Nie każdy musi go lubić, bądź co bądź sporo społeczeństwa albo zagłosowało na opozycję (ówczesną) albo zbojkotowała wybory nie biorąc w nich udziału. Jednak każdego kto pisze o urzędującym prezydencie (jakiegokolwiek państwa) powinien swoje osobiste sympatie, bądź tez antypatie ubierać w słowa, które nie uwłaczają godności osobistej głowy Rzeczypospolitej Polskiej. Tak też jest nie tylko jeśli chodzi o politykę. Podobnie sprawa ma się w sprawach rozmaitych wierzeń czy też obyczajów. Sam jestem miłośnikiem szukania dyplomatycznego podejścia do sprawy (przynajmniej przeważnie) więc postawienie danego problemu w kategoriach czarno-białych. Spolaryzowanie do jedynie dwóch wykluczających się postaw z miejsca budzi mój wewnętrzny sprzeciw.
Wpis niekoniecznie ściśle na temat, ale czas na jakieś podsumowanie tematu i danie odpowiedzi na pytanie: „Czy blogerzy powinni podlegać prawu?” Zakładając że chodzi o prawo cywilno-karne odpowiem TAK, pod warunkiem, że regulacje prawne dotyczące blogosfery będą uwzględniały realia świata blogowego- bądź co bądź mimo wielu podobieństw czy to do pamiętników w przypadku teen-blogów (chociaż znam kilka blogów, które chociaż w formie pamiętnikowej nie są teen ;-) ) czy to dziennikarstwa obywatelskiego (sporo różnej jakości przykładów można znaleźć na wiadomosci24) blogosfera jest jednak czym innym. Także sięganie po regulacje dotyczące prawa prasowego nie są zbyt fortunnym posunięciem, gdyż przypomina to próbę stosowania przepisów dotyczących prasy do całkiem innego środka przekazu np. TV, które ze względu na swoją specyfikę rządzi się innymi prawami.
Konkludując, przy założeniu mądrego ustawodawcy ( tak wiem: „ o święta naiwności”) blogerzy powinni podlegać prawu, poza tym każdego kto porusza się w sieci obowiązuje netykieta …Tak, Ciebie też ;-)
Szczerze powiem, że debilniejszego pytania na debatach jeszcze nie było!
Zamiast blogerów można tam wstawić jakąkolwiek grupę. Autorzy pytanie pomyśleli o równości wobec prawa? Każdemu prawu obowiązującemu w danym kraju podlegają WSZYSCY! I nie ma dyskusji.
Proponuję z miejsca nowe tematy:
1. Czy każdy człowiek ma 2 nogi?
2. Czy ludzi rozmnażają się przez pączkowanie?
3. Czy warto kończyć studia? (to chyba ostatnio nawet było :] )
4. Czy warto mieć przyjaciół?
5. Czy wolisz pokój czy wojnę?
etc.
Podejrzewam, że pytanie 4 bądź 5 nadaje się do onetowej debaty więc ja bym był ostrożny z tym prorokowaniem… zresztą czas pokaże, może przy braku natchnienia na wpis onet zaskoczy jakąś perełką